• Start
  • O nas
  • Oferta
  • Inspiracje. Warmia i Mazury | Przewodnik
  • Rekomendacje
  • Galeria
  • Kontakt
  • Start
  • O nas
  • Oferta
  • Inspiracje. Warmia i Mazury | Przewodnik
  • Rekomendacje
  • Galeria
  • Kontakt

Blog Post

Zatorze – dzielnica Olsztyna. Co warto zobaczyć?

03 gru 2025
0 Comment
Magda
feddersen, ogród, olsztyn, warmia, zatorze

Zapraszam na spacer po jednej ze starszych części Olsztyna, która zaczęła rozwijać się pod koniec XIX w. Mowa o Zatorzu – niezwykle ciekawej i urokliwej dzielnicy miasta.

WERSJA AUDIO >> SŁUCHAJ PODCASTU 

Zatorze Olsztyn 

Mówiąc „Zatorze”, mam na myśli trzy osiedla leżące na północ od torów kolejowych – właściwe Zatorze, Podleśną i Wojska Polskiego. Zielona Górka to dla mnie trochę osobna część. Oczywiście nie wszędzie dziś dotrzemy, skupię się na kilku wybranych obiektach, które – mam nadzieję – zainspirują Was, by wybrać się na spacer po Zatorzu, poszwendać się po jego ulicach i zakamarkach, odkrywając swoje perełki tej części Olsztyna.

Zatorze zaczęło powstawać właściwie w ostatniej ćwierci XIX w. Początek zabudowy tej części miasta wynikał z rozwoju Olsztyna. W tamtym czasie lawinowo rosła liczba mieszkańców dawnego Allenstein – z niecałych 5 tys. w latach 60. XIX w. do około 20 tys. w latach 80. XIX w., czyli w ciągu 20 lat przybyło w Olsztynie 15 tys. osób. Ci ludzie musieli gdzieś mieszkać. W pierwszej kolejności rozwijało się Śródmieście na linii górne przedmieście – dworzec kolejowy, a potem właśnie Zatorze.

Tereny Zatorza były atrakcyjne pod względem mieszkaniowym, bo położone blisko centrum miasta i w sąsiedztwie linii kolejowej. Pod koniec XIX w. mieszkali tu głównie rzemieślnicy – murarze, ślusarze, rzeźnicy czy szewcy – a także rolnicy, bo wcześniej okolice te miały właśnie rolniczy charakter. Podjęto wtedy decyzję, że w tej części miasta powstanie osiedle mieszkaniowe dla pracowników kolei, czego pamiątką są charakterystyczne domy z czerwonej cegły stojące głównie przy dzisiejszej ul. Żeromskiego. To typowe budownictwo kolejowe – tego rodzaju domy pracowników kolei spotkamy w wielu większych i mniejszych miejscowościach dawnych Prus. Choć olsztyński zespół jest imponujący, również pod względem ilości budynków. W kolejnych latach zabudowa Zatorza w sposób naturalny się zagęszczała. Wkrótce pojawili się tu robotnicy, drobni przedsiębiorcy i kupcy.

Wycieczki po Zatorzu w Olsztynie

Spacerując po Zatorzu, łatwo zauważyć jego mieszkaniowy, robotniczy rodowód: rzędy prostych przedwojennych kamienic, zabytkową zieleń, niewielkie podwórka, które nadają dzielnicy specyficzny, autentyczny klimat. Układ części ulic odzwierciedla popularną w I połowie XX w. ideę miasta-ogrodu – niską zabudowę, dużo zieleni i spokojne, mieszkaniowe wnętrza kwartałów. Dzięki temu Zatorze łączy miejskość z bardziej kameralnym, sąsiedzkim charakterem. Dziś to dzielnica o wyraźnej tożsamości. Moja dzielnica.

Zatorze – zielona dzielnica Olsztyna 

Po tych kilku słowach wprowadzenia zapraszam na spacer po Zatorzu. Zacznę od tego, co lubię na Zatorzu najbardziej – od zabytkowej zieleni. Stare drzewa, reprezentacyjne przedogródki, ogródki użytkowe, podwórka i skwery to zdecydowany wyróżnik tej dzielnicy.

Las Miejski i Park Jakubowo to oczywiste perełki i największe obszary zieleni w tej części Olsztyna. Warto także zwrócić uwagę na zieleń towarzyszącą budynkom użyteczności publicznej – widoczną przy szkołach, kościołach, szpitalach, koszarach wojskowych, na cmentarzach itd. Te miejsca dziś tylko zaznaczam. Skupię się na roślinności przy budynkach mieszkalnych, bo według mnie właśnie te przestrzenie na Zatorzu są najbardziej wyjątkowe.

Trzeba tu zacząć od koncepcji miasta-ogrodu. Jej autorem był Ebenezer Howard, który ideę miasta-ogrodu sformułował w 1898 r. w książce To-Morrow: A Peaceful Path to Real Reform. Według jej założeń zieleń pełniła podstawową rolę w kształtowaniu korzystnych warunków mieszkania i wypoczynku w nowoczesnym, rozwijającym się mieście nowej ery gospodarczej przełomu XIX i XX w. Główną zasadą koncepcji miasta-ogrodu było połączenie zalet miasta (usług, pracy, infrastruktury) z korzyściami życia na wsi (zielenią, przestrzenią, spokojem). W praktyce oznaczało to, że miasto-ogród było kameralne i otoczone zielenią, miało dużo parków, ogrodów i terenów rekreacyjnych, było zaprojektowane harmonijnie, z wyraźnym podziałem funkcji (mieszkania, usługi, przemysł), a dystanse były krótkie – wszystko znajdowało się blisko, w zasięgu spaceru. Miasto-ogród łączyło estetykę zabudowy z troską o jakość życia mieszkańców. Miało być alternatywą dla przeludnionych i chaotycznie rozwijających się ośrodków przemysłowych.

Olsztyn – miasto-ogród 

Na początku XX w. zaczęto realizować tę ideę w Olsztynie, projektując osiedla mieszkaniowe i willowe zatopione w zieleni. Dotyczyło to szczególnie przedmieść miast, które wtedy mocno się rozwijały. A taką właśnie graniczną dzielnicą Olsztyna było Zatorze.

Podam tu przykład tzw. „osiedla kompozytorów”, wytyczonego pomiędzy dzisiejszymi ulicami Bolesława Limanowskiego i Marii Zientary-Malewskiej. Patronami ulic zostali pierwotnie Schubert, Mozart, Beethoven, Haendel, Brahms i Bach. Osiedle powstało według kompleksowego planu z 1930 r., gdzie oprócz zabudowy przewidziano także części zielone. Zaplanowano pasy zieleni od frontu kamienic przy ulicy – reprezentacyjne przedogródki, ogródki użytkowe na tyłach kamienic, a także skwery.

Wytyczając nowe ulice, od razu zakładano nasadzenia drzew w układzie alejowym. Sadzono drzewka kilkuletnie i określano gatunki, które miały być zasadzone na konkretnych ulicach. Charakter alejowy do dziś zachowały dwie ulice – Reymonta i Moniuszki, obsadzone lipami prawdopodobnie w latach 30. XX w. Na Limanowskiego, wytyczonej około 1909 r. i obsadzonej kasztanowcami, do dziś zachowało się kilka okazałych drzew.

Dziś wraca się do idei miasta-ogrodu na Zatorzu, chociażby porządkując i zagospodarowując na nowo podwórka i skwery, np. w ramach akcji „Podwórka z natury”. Do tej pory odświeżone zostały okolice m.in. „Małego Bronxu” (Limanowskiego 4–12), „Zaułka Optymistów” (ul. Puszkina, Żeromskiego i Jagiellońskiej) oraz „Podwórka Wróbla Mazurka” (ul. Puszkina 3), a także choćby podwórko u zbiegu ul. Sienkiewicza i Żeromskiego, przy ul. Kolejowej. Warto zajrzeć także do parku „Za torami pod lipami” na tyłach Limanowskiego, pomiędzy Karłowicza, Reymonta i Jagiellońską, czy na skwer przy ulicy Moniuszki.

I jeszcze wiele innych zielonych miejsc na mapie Zatorza można byłoby wskazać – najlepiej po prostu pospacerować po tej najstarszej, przedwojennej części dzielnicy i samemu się przekonać, jak dużo tu starych drzew.

Wycieczka po olsztyńskim Zatorzu – kamienica „Za niebieskimi drzwiami”

Zapraszam Was na ulicę Marii Zientary-Malewskiej 11–11a. Stoi tam duża kamienica czynszowa o asymetrycznej, rozbudowanej bryle, zbudowana w latach 1910–1913 przez rodzinę Raphaelsohnów. Raphaelsohnowie zapisali się w historii Olsztyna — byli m.in. właścicielami tartaku nad Łyną, gdzie dziś mieści się Centrum Techniki i Rozwoju Regionu „Muzeum Nowoczesności”. Tartak Raphaelsohnów znajduje się przy ul. Ryszarda Knosały, a my wracamy na Zatorze.

Kamienicę pod adresem Marii Zientary-Malewskiej 11–11a rozświetla dwoje błękitnych drzwi z 1913 r. (oraz dwoje skromniejszych od podwórza). Jeszcze kilka lat temu były brązowe. Po renowacji w 2021 r. przybrały kolor błękitu. W trakcie prac konserwatorskich odkryto także pierwotne, rozbudowane dekoracje klatki schodowej, ale wracamy do drzwi.
Najbardziej spektakularne są te prowadzące z ulicy do domu nr 11. To drzwi dwuskrzydłowe. To, co je wyróżnia — oprócz obłędnego koloru — to wyjątkowe w skali Zatorza nadświetle, którego ozdobą jest kompozycja utworzona przez różnego typu szczebliny: proste, gięte i zdwojone oraz kolorowe szyby.

Już wyjaśniam dwa pojęcia: nadświetle i szczebliny. Nadświetle to przeszklenie osadzone nad drzwiami, które ma za zadanie doświetlić wnętrze klatki schodowej. To, o którym mówię, nie jest zwyczajne — jego ozdobą jest misterna kompozycja złożona ze szczeblin, czyli listew. Bywają drewniane lub metalowe. Dzielą nadświetle na mniejsze pola szkła (kwatery) albo tworzą dekoracyjne przegrody. W tym wypadku szczebliny ułożono różnorodnie: są zwykłe proste, gięte w łuk, a także zdwojone. Tworzą złożony, ozdobny rysunek. Jeśli chodzi o szyby, to oprócz przezroczystego, fakturowanego szkła zobaczymy tu kolor niebieski, żółty i limonkowy. Kolorowe szybki tworzą wzór. Dzięki temu nadświetle jest nie tylko praktyczne, ale po prostu piękne.

W architekturze dawnych kamienic takie rozwiązania — duże nadświetla i misternie ułożone podziały — często stosowano, by dodać budynkowi elegancji i jednocześnie doświetlić ciemne wnętrze.

Gdy stoję przed tymi drzwiami, które swoim intensywnym, niemal nienaturalnym błękitem wyróżniają się na tle szarawego tynku kamienicy, trudno nie pomyśleć, że prowadzą do czegoś innego niż zwykła klatka schodowa. Ten kolor wygląda tak, jakby miał sygnalizować: tu zaczyna się inny świat.

Czasami, gdy tamtędy idę, wyobrażam sobie, że wystarczyłoby nacisnąć klamkę, a za drzwiami znalazłabym przestrzeń całkowicie niepasującą do otoczenia. Kiedy przechodzę obok, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że za progiem czeka inna rzeczywistość. Może to przestrzeń błękitu, który wszech ogarnia każdego, kto ją przekroczy. Na wszelki wypadek nie sięgam za klamkę — żeby czar nie prysł 😉. Ale legendy przecież można opowiadać, prawda? Co powiecie na bajkę „O Niebieskich Drzwiach z Zatorza”?

Są na olsztyńskim Zatorzu drzwi błękitne tak bardzo, że wydają się świecić własnym światłem. Tylko nielicznym udało się odkryć, gdzie tak naprawdę prowadzą. Bo że dzięki nim można przekroczyć próg domu przy ul. Marii Zientary-Malewskiej 11 — to wiedzą wszyscy.

Pewnego dnia mała Lena, ciekawsza świata niż wszyscy dorośli razem wzięci, postanowiła sprawdzić, dokąd można dotrzeć dzięki tym błękitnym drzwiom. Gdy zbliżyła się do wejścia, zauważyła, że błękit jakby drżał — jakby czekał właśnie na nią.
Dotknęła klamki i… w jednej chwili poczuła, jak cały świat wokół niej rozświetla się. Nie było tam ścian ani podłogi, ani nawet cienia. Tylko błękit — spokojny, miękki, otulający jak ciepły koc.

W tej przestrzeni można było unosić się jak piórko, a myśli stawały się lekkie jak chmury. Lena zrozumiała, że to miejsce powstało po to, by przypominać ludziom, że czasem trzeba się zatrzymać i oddychać spokojniej.

Gdy nacisnęła klamkę z drugiej strony, drzwi znów wyglądały zwyczajnie, a ona ponownie znalazła się na ulicy Zientary-Malewskiej. Ale od tamtej pory Lena wiedziała jedno: każdy ma gdzieś swoją własną przestrzeń błękitu. Trzeba tylko znaleźć odwagę, by nacisnąć klamkę.

Zatorze w Olsztynie – cmentarz św. Józefa

Właściwie za każdym razem, gdy idę na spacer do Lasu Miejskiego w Olsztynie, przechodzę przez cmentarz przy kościele św. Józefa. Główną aleję drzew prowadzącą przez nekropolię sfotografowałam już setki razy – o każdej porze roku robi niezwykłe wrażenie. Równie piękne są także aleje boczne. Rosną tu głównie lipy i klony , które tworzą naturalne sklepienia nad ścieżkami.

Cmentarz założono w 1904 r. Przeznaczony był dla wiernych dwóch istniejących wówczas katolickich parafii w Olsztynie – św. Jakuba oraz Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po utworzeniu w pobliżu parafii św. Józefa to właśnie ona przejęła pieczę nad nekropolią. Układ kwater wyznacza główna aleja oraz poprzeczne do niej aleje boczne. Cmentarz pozostaje nieczynny od 1962 r., a w roku 1988 wpisano go na listę zabytków. W audycji nr 22 wspominałam o jednym z nagrobków wykonanych przez artystę Michaela Lipowa – odsyłam do tego odcinka. Tu link.

A dziś powiem o innym nagrobku. Wśród przedwojennych kwater znajduje się grób rodziny Andersson, z której wywodziły się dwie znane kobiety – malarka Ingrid oraz pisarka i poetka Hedwig. Obydwie związane były z tradycją Prus Wschodnich, choć każda podążyła własną drogą twórczą.

Na czarnej tablicy nagrobnej widnieje inskrypcja: „Ruhestätte der Familie Andersson” – „Miejsce pochówku rodziny Anderssonów”, a pod nią cytat z Księgi Jeremiasza (Jr 31, 3) w języku niemieckim: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość”. Słowa te podkreślają stałość Bożej miłości, niezależnej od ludzkich zasług; miłości, która trwa od wieków i zapewnia wiernym poczucie opieki oraz przebaczenia. Trudno o bardziej odpowiedni cytat na nagrobek.

Grób rodziny Anderssonów na cmentarzu Św. Józefa łatwo znaleźć. Patrząc od strony kościoła, znajduje się po lewej stronie przy głównej alei, tuż przed kaplicą.

Pochowani tu są rodzice dwóch sióstr – malarki Ingrid Wagner-Andersson (1905–1970) i pisarki Hedwig Bienkowski-Andersson (1904–1984). Ojciec, Ernest, był z pochodzenia Szwedem, a matka Hedwig – Warmiaczką urodzoną pod Reszlem, z domu Herrmann.

Hedwig, rok starsza od swej siostry, urodziła się w Ljunbyhed w Szwecji. Do Olsztyna trafiła jako roczne dziecko i tu spędziła czterdzieści lat życia. W 1905 r. jej rodzice kupili dom przy dzisiejszej ul. Warszawskiej 42 – później znany jako „Dom Anderssonów”. Sama kamienica jest znacznie starsza; datę 1843 wyrytą na fundamencie można uznać za przypomnienie o jej początkach.

Ojciec pisarki, Ernest Andersson, był zapalonym bibliofilem i zgromadził w domu największą prywatną bibliotekę w przedwojennym Olsztynie. Nietrudno wyobrazić sobie, jak otoczenie książek mogło wpłynąć na rozwój literackich zainteresowań Hedwig. Być może spędzała godziny w fotelu, zaczytując się to w baśniach, to w opowieściach podróżników, aż w końcu zaczęła prowadzić własne zeszyty – najpierw pełne obserwacji, później pierwszych prób literackich.

Wróćmy jednak do faktów. Hedwig Andersson ukończyła olsztyńskie gimnazjum, a później wyszła za przedsiębiorcę budowlanego Bienkowskiego. W 1945 r., tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej, wraz z rodziną uciekła z Olsztyna. Dotarli nad Zalew Wiślany, który przeszli pieszo po skutej lodem zatoce. Następnie Mierzeją dotarli do Gdańska. Finalnie trafili do Lęborka, gdzie zostali zatrzymani przez wojska radzieckie. Na krótko wrócili do Olsztyna, lecz w tym samym roku opuścili miasto na dobre. Osiedlili się w Hochstetten koło Kirn. Hedwig pozostała tam do końca życia, nie zrywając jednak więzi z rodzinną Warmią.

Pisarka opublikowała m.in. wspomnienia z dzieciństwa w Prusach Wschodnich – Im Garten unserer Jugend / Niezapomniany kraj młodości (1966) – oraz książkę o powiecie olsztyńskim. Największą popularność przyniosły jej zbiory wierszowanych aforyzmów: Geliebtes Leben / Najmilsze życie (1969) i Vertrauen sieht überall Licht / Wtajemniczony widzi wszędzie światło (1973). Jest również autorką Gesamtwerk (1978) oraz Bildgedichte (1979). Za swoją twórczość otrzymała liczne nagrody, w tym Nagrodę Mikołaja Kopernika przyznaną przez miasto Gelsenkirchen.

Młodsza z sióstr – malarka Ingrid Wagner-Andersson (1905–1970) – urodziła się w Olsztynie. Po ukończeniu liceum pobierała prywatne lekcje rysunku i odwiedzała artystyczne atelier olsztyńskiej malarki Friedy Strohmberg, mieszczące się przy ul. Warmińskiej 25. W 1931 r. wstąpiła na Akademię Sztuk Pięknych w Królewcu, przez pewien czas studiowała także w Berlinie. Po powrocie do Królewca ilustrowała aforyzmy siostry i tworzyła głównie akwarele. Od 1934 r. regularnie wystawiała swoje obrazy. Odbyła wiele podróży po Europie. W 1941 r. wyszła za mąż, osiedliła się w Mannheim i tam spędziła resztę życia. Jej twórczość pełna jest motywów wschodniopruskich. Do najbardziej znanych dzieł należą: Czerwony mak, Słoneczniki, Anemony, Dziewczyna z czarną chustką. Anemony to zawilce.

Spacerując wśród starych drzew cmentarza św. Józefa, łatwo wyobrazić sobie obie siostry – jedną z notesem pełnym szkiców, drugą z zeszytem opowiadań – które opuszczając rodzinne miasto, zabrały je na zawsze w swoich sercach.

Olsztyn i Zatorze – kamienica „Pod strażniczką Zatorza” 

Teraz kierujemy się na ulicę Żeromskiego 6. Stoi tam dom wzniesiony przed 1906 rokiem staraniem Michaela Hermanowskiego, mistrza murarskiego i cieślę. Budynek łączy elementy stylu klasycyzującego, neogotyku i secesji. Widać tu m.in. klasycyzujące boniowanie oraz trójkątne naczółki nad oknami, neogotyckie łuki ostre i łuki w kształcie oślego grzbietu, a także secesyjne pionowe pasy z motywem frędzli i zwornik nad wejściem z motywem głowy kobiecej. Skraje kamienicy zdobią dwa dekoracyjne szczyty.

Jest to przykład eleganckiej eklektycznej architektury Zatorza. Styl klasycyzujący nawiązuje do architektury antycznej – opiera się na symetrii, harmonii i uporządkowanej dekoracyjności. W tej kamienicy przejawia się to w osiowym układzie fasady oraz geometrycznych podziałach. Fasada jest starannie zaprojektowana, jasna i harmonijna, z wyraźnym podziałem poziomym. Parter zdobi mocne boniowanie, które podkreśla solidność i reprezentacyjny charakter budynku. Boniowanie to dekoracyjne opracowanie elewacji polegające na takim ukształtowaniu tynku, by wyglądał jak masywne kamienne bloki. Tworzy rytm i wzmacnia wrażenie solidności. Najczęściej stosowano je właśnie na parterach – tak jak tutaj.

Centralna część elewacji jest osadzona na osi prowadzącej do głównego wejścia. Nad nim znajduje się zwornik z kobiecą głową o secesyjnych rysach – z miękkimi włosami i melancholijnym spojrzeniem. Zwornik to centralny element klucza łuku, spajający całą konstrukcję. Motywy kobiecych twarzy były bardzo częste w dekoracji secesyjnej.

Po lewej i prawej stronie elewacji rozmieszczono dwa balkony z ażurowymi, żeliwnymi balustradami. Wyżej, na skrajach budynku, wznoszą się charakterystyczne, dekoracyjne szczyty. Na elewacji widoczne są też secesyjne pionowe pasy dekoracyjne w formie miękkich frędzli oraz neogotyckie łuki ostre i łuki o „oślim grzbiecie” nad częścią otworów okiennych. Ośli grzbiet to dekoracyjny typ łuku z podwyższeniem pośrodku, przypominający sylwetkę grzbietu osła – często stosowany w eklektycznych kamienicach. Mimo niewielkiej szerokości budynku kompozycja jest dynamiczna i wielowarstwowa.

Mnie szczególnie zachwyca płaskorzeźba kobiecej głowy nad wejściem. Najczęściej nazywam ten dom „Pod Kobiecą Głową”, ale niedawno wymyśliłam legendę związaną z tą twarzą, więc coraz częściej mówię o „Kamienicy pod Strażniczką Zatorza”. Posłuchajcie.

Na początku XX wieku Zatorze było młodą dzielnicą, gdzie wciąż słyszało się gwizdy parowozów i stukot kół pociągów. Michael Hermanowski, znany mistrz murarski i cieśla, budował tu swoją najpiękniejszą kamienicę – taką, która miała wyróżniać się spośród innych.

W tamtym czasie opowiadano historię o młodej kobiecie imieniem Greta, córce kolejarza. Codziennie przechodziła przez torowisko, niosąc posiłek ojcu pracującemu na stacji. Pewnego wieczoru, kiedy gęsta mgła zakryła całe Zatorze, Greta zauważyła zbliżający się bez sygnału pociąg. Na torach stał przewrócony wózek z węglem, którego maszynista nie miał szans dostrzec. Dziewczyna pobiegła do lampy sygnałowej i nadała ostrzeżenie w ostatniej chwili. Pociąg zatrzymał się zaledwie kilka metrów przed przeszkodą. Greta uratowała życie wielu ludzi.

Kiedy Michael Hermanowski usłyszał tę historię, postanowił, że Greta będzie symbolicznie czuwała nad jego domem. Zlecił wykonanie secesyjnej głowy kobiety – o łagodnych rysach, z włosami opadającymi niczym dym parowozu. Umieścił ją nad wejściem, wierząc, że przyniesie mieszkańcom szczęście i bezpieczeństwo. Mówiono później, że kto spojrzy w oczy „Strażniczki Zatorza”, ten zawsze wróci do domu bezpiecznie, choćby z najdalszej podróży.

Olsztyńskie Zatorze – domy „Pod termometrami” 

Teraz przechodzimy na ulicę Sienkiewicza, do zespołu domów o numerach 2, 2a, 4, 4a i 6. To pierwsze kamienice po prawej stronie, idąc od ulicy Kolejowej. Inwestycję zrealizowała Olsztyńska Spółdzielnia Budowy Mieszkań, dlatego można przypuszczać, że projektantem był August Feddersen – stały współpracownik spółdzielni. Budynki ukończono przed 1932 rokiem.

Najbardziej zwracają uwagę powtarzalne trójkątne ryzality z charakterystycznym „termometrowym” przeszkleniem klatki schodowej – dlatego nazywam te domy „Pod termometrami”. Wyróżniają się także trójkątne daszki nad wejściami do klatek schodowych oraz portale drzwiowe zdobione romboidalnymi wzorami wyżłobionymi w betonie. Motyw trójkąta pojawia się tu wielokrotnie. Od strony podwórza elewację wyróżniają słupy podtrzymujące balkony, uproszczone wersje pilastrów znanych z fasady olsztyńskiego teatru, który zaprojektował właśnie Feddersen.

Lata 30. XX wieku to czas niezwykły w architekturze. Domy przy ul. Sienkiewicza łączą w sobie elementy art déco – na przykład geometryczną dekorację – oraz modernizmu, który podkreślał walory estetyczne surowego betonu i jego zastosowanie jako nowoczesnego materiału. To świadectwo technologicznego rozwoju i ducha epoki międzywojennej.

A skoro o nowoczesności – trudno mówić o Zatorzu bez przypomnienia Augusta Feddersena. Architekt August Feddersen miał ogromny wpływ na wygląd międzywojennego Olsztyna. Do dziś zachowały się jego liczne realizacje: Teatr im. Stefana Jaracza, franciszkański kościół Chrystusa Króla na Zatorzu, spichlerz i młyn przy placu Bema, wille przy ulicy Kajki, a także kamienice i domy na Zatorzu. Jest ich tu bardzo dużo.

W 1926 roku Feddersen wygrał konkurs na projekt kościoła z klasztorem franciszkanów na Zatorzu. Jako ewangelik musiał uzyskać papieską zgodę na projektowanie dla Kościoła katolickiego, dlatego odbył „pielgrzymkę do Rzymu”. Budowę świątyni rozpoczęto 10 sierpnia 1926 roku, a zakończono w 1927. Wykonawcą była firma Karczewski z Olsztyna.

Według rodzinnych wspomnień Feddersen był człowiekiem cichym, refleksyjnym i wyważonym. Słynął z ogromnej sumienności – dzień zaczynał bardzo wcześnie, między czwartą a piątą rano. O siódmej cała rodzina jadła wspólne śniadanie, a obiad podawano punktualnie o 13:15. Po krótkiej drzemce, około 15:30, architekt siadał do pracy w biurze i pracował do godziny siódmej wieczorem, często także w soboty.

Zatorzu można byłoby poświęcić wiele artykułów. Mam jednak nadzieję, że poruszone przeze mnie wątki zachęcą Was do odkrywania tej dzielnicy we własnym tempie. Najlepiej z przewodnikiem.

Magda Malinowska, przewodnik po Olsztynie, Warmii i Mazurach 

 

 

Bibliografia:

Zatorze. Magiczna dzielnica Olsztyna, praca zbiorowa, Olsztyn 2016.
Izabela Lewandowska w: https://uwm.edu.pl/sites/default/files/wiadomosci_uniweryteckie/2012-wu/wu-2012-10.pdf, s.28.
Izabela Lewandowska w: https://uwm.edu.pl/sites/default/files/wiadomosci_uniweryteckie/2012-wu/wu-2012-11.pdf, s. 29.
https://stowarzyszeniemazurskie.pl/august-feddersen-%E2%80%93-olsztynski-architekt

O autorze

Podziel się w mediach społecznościowych

  • google-share

Zostaw komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

*
*

Kontakt:

Adres mailowy:
info@przewodnikpomazurach.pl

telefon kontaktowy:
Magda - 608 642 313
Mariusz - 694 275 609

Najnowsze wpisy:

  • Grudzień, zima i Boże Narodzenie na Warmii i Mazurach
  • Zatorze – dzielnica Olsztyna. Co warto zobaczyć?
  • Co zobaczyć w okolicy Olsztyna? Atrakcje gminy Stawiguda
  • Ostróda – przewodnik po mieście

Sprawdź nasz profil na instagramie:
instagram.com/my_tutejsi

Przewodnik po Warmii i Mazurach

przewodnikpomazurach.pl - wszelkie prawa zastrzeżone © 2014 | projekt i wykonanie: rynarzewski.pl