Olsztyńskie figurki (cz. II) – tropem postaci z baśni i legend Warmii i Mazur
Przewodnik miejski po Olsztynie pomoże Ci zaplanować trasę zwiedzania zgodnie z Twoimi oczekiwaniami. Kontynuujemy wycieczkę po Olsztynie tropami baśni i legend z Warmii i Mazur. Dziś na warsztat weźmiemy dwie kolejne figurki – Kobietę o bursztynowych włosach, która stoi przy Wysokiej Bramie, średniowiecznej bramie górnej, przy ul. Staromiejskiej oraz Czarta z Tałckiego Bagna, którego spotkacie przy Muzeum Nowoczesności przy ul. Ryszarda Knosały. Jeśli szukasz inspiracji na odkrywanie miasta, skorzystaj z usług profesjonalnego przewodnika po Olsztynie.
POSŁUCHAJ WERSJI AUDIO >> LINK DO PODCASTU
Kobieta o bursztynowych włosach związana jest z legendą dotyczącą Złotych Gór, które znajdują się w połowie drogi pomiędzy Jedwabnem a Nidzicą, w pobliżu wsi Zimna Woda. Są to największe wzniesienia w powiecie nidzickim, a ich najwyższym szczytem jest Złota Góra, mająca 229 metrów n. p. m. Nie są to „góry” w sensie wysokich szczytów, lecz ciąg wzgórz morenowych, które powstały w wyniku działalności lądolodu podczas ostatniego zlodowacenia. Pochodzenie nazwy „Złote Góry” nie jest do końca jasne. Może ona mieć związek z legendami o ukrytych tam skarbach.
Zapraszamy na niezwykły spacer z przewodnikiem po Olsztynie, który odsłoni przed Tobą tajemnice i legendy stolicy Warmii. Interesująca nas opowieść pochodzi ze zbioru mazurskich legend i baśni zatytułowanego „Kobieta o bursztynowych włosach”. Tom powstał w oparciu o historie, które zebrał Max Toeppen (1822-1893). Nasze usługi przewodnickie w Olsztynie to gwarancja fachowej wiedzy, ciekawostek i indywidualnego podejścia.
Według legendy o Złotych Górach koło Niborka spisanej przez Max Toepenna w XIX w. na najwyższym wzniesieniu Złotych Gór, nieopodal Nidzicy, rosła niegdyś sosna tak stara, że szeptał o niej sam wiatr. Liczyła sobie kilka wieków i była jak niemy świadek dawnych dziejów, których już nikt nie pamiętał. W cieniu jej rozłożystych konarów zasiadała czasem kobieta o urodzie tak niezwykłej, że nikt nie śmiał się do niej zbliżyć. Młoda, smukła, z włosami w kolorze bursztynu, które czesała złotym grzebieniem, nosiła suknię zdobioną szlachetnymi kamieniami, skrzącymi się jak gwiazdy w letnią noc. Jej obecność wprawiała ludzi w onieśmielenie, w zadumę, a nawet w lęk – jakby patrzyli nie na człowieka, lecz na zjawię z innego świata.
Mijały lata, a nikt nie zdobył się na odwagę, by przemówić do tajemniczej kobiety. Aż pewnego dnia pod starą sosnę przypadkiem zawędrował zamyślony młodzieniec. Myśli miał gdzie indziej, oczy wlepione w ziemię, ale gdy tylko podniósł wzrok i ujrzał ją — zatrzymał się jak skamieniały. Nie mógł oderwać wzroku. Czas jakby się zatrzymał. Wtedy przemówiła. Jej głos był jak echo dawno zapomnianych pieśni. Powiedziała, że mieszka w podziemnym pałacu, pod korzeniami tej starej sosny, wśród zwierząt, w samotności, która stała się dla niej przekleństwem. Rzekła, że jeśli zechce ją z niej wybawić, szczodrze zostanie wynagrodzony.
Z jamy pod sosną wyfrunęły wtedy trzy perłowobiałe kury. Przysiadły na piasku i złożyły trzy jajka – każde ze szczerego złota. Następnie wybiegły trzy świnie, każda niosąca na grzbiecie złote świńskie koryto. Potem pojawiły się trzy łosie o śnieżnobiałym futrze i złotych porożach, między którymi zwisały łańcuchy z bursztynów, pereł i kamieni tak cennych, że sam król by ich pozazdrościł. Wszystko to miało stać się własnością młodzieńca, jeśli tylko wybawi kobietę z samotności.
Nie wahał się. Wziął ją w ramiona i ruszył w dół zbocza. Lecz ledwie uczynił pierwszy krok, zjawiły się wokół nich zastępy zwierząt – jakby cała puszcza ożyła i stanęła na straży starej sosny. Młodzieniec spojrzał z trwogą na kobietę. Wtedy wyznała mu, że aby ją uwolnić, musi ucałować każde z tych stworzeń. Wszystkie bez wyjątku. Jeśli pominie choć jedno, ona na zawsze zostanie zaklęta w swoim samotnym świecie.
Młodzieniec przystał na to bez słowa. I tak zaczął całować po kolei każde stworzenie: sarnę, jelenia, zająca, wiewiórkę… Potem sowy, jastrzębie, dzięcioły, czajki, bociany, łabędzie – i wszystkie, które nadeszły później. Kiedy słońce zaczęło się chylić ku zachodowi, z ziemi wychynęły krety, szczury, orzesznice. Potem węże, padalce, dżdżownice, jaszczurki, ślimaki, salamandry. Jego usta były poranione, ale się nie cofał. I właśnie wtedy, gdy myślał, że to już koniec, z głębokiej nory wypełzła ogromna ropucha.
Jej widok był straszliwy. Ciało pokrywały jątrzące się wrzody, oczy miały szklisty, śluzowaty połysk. Przemówiła głosem, który budził dreszcz: rozkazała, by ją również pocałował. Młodzieniec cofnął się z odrazą. Z sercem pełnym trwogi i obrzydzenia, sądząc, że diabeł przysłał tę bestię, odpędził ją przekleństwem.
I w tej samej chwili ropucha zniknęła – a z nią kobieta o bursztynowych włosach, jej podziemny pałac, kury, świnie i łosie. Z wnętrza góry dobiegł jeszcze jej głos, cichy i żałosny, jak wiatr przelatujący przez stare konary:
– Teraz już na zawsze jestem zaklęta. Bez nadziei. Na wieki.
Od tej nocy nigdy więcej nie ujrzano kobiety spod sosny. Lecz starzy ludzie mówią, że miejsce to nie pozostało puste. Pod starym drzewem, pośród mgieł i cieni, stanęli trzej olbrzymi mężczyźni. Ubrani na czarno, bez twarzy, których nikt nie potrafi opisać. Odpędzają każdego, kto zapuści się zbyt blisko.
Przechodzimy do figurki Czarta z Tałckiego Bagna. Organizujemy ciekawe i pełne atrakcji wycieczki z przewodnikiem po Olsztynie, dostosowane do różnych grup i zainteresowań. Baśń zatytułowaną „O czarcie z Tałckiego Bagna, który chciał zostać kowalem” napisał Klemens Oleksik. Ukazała się ona w zbiorze „Czarownica znad Bełdan”.
Klemens Oleksik (1918–1992) – polski pisarz, poeta i publicysta, związany z regionem Warmii i Mazur. Urodził się 1 sierpnia 1918 roku w Zwoleniu na Kielecczyźnie, w rodzinie Wojciecha i Marianny z Kwiatkowskich. W latach 1935–1937 odbywał nowicjat w klasztorze Księży Misjonarzy w Górce Klasztornej. W okresie okupacji niemieckiej był zaangażowany w tajne nauczanie oraz działalność konspiracyjną – od 1943 roku działał w Batalionach Chłopskich, a następnie w Armii Krajowej.
Po wojnie kontynuował naukę, uzyskując w 1946 roku świadectwo dojrzałości i rozpoczynając studia polonistyczne na Uniwersytecie Poznańskim, których jednak nie ukończył. Pracował w różnych zawodach, m.in. na poczcie, w kancelarii adwokackiej i w szpitalu. W 1957 roku osiedlił się na stałe w Olsztynie, gdzie aktywnie uczestniczył w życiu literackim regionu. Był członkiem Związku Literatów Polskich, pełniąc funkcję sekretarza Oddziału Olsztyńskiego oraz sekretarza Klubu Literatury Regionalnej.
Twórczość Oleksika obejmuje poezję, prozę oraz utwory dla dzieci i młodzieży. Jego debiut poetycki miał miejsce w 1945 roku na łamach miesięcznika „Posłaniec Świętej Rodziny” . Wśród jego najbardziej znanych dzieł znajduje się zbiór legend „Czarownica znad Bełdan”, który ukazał się w kilku wydaniach, m.in. w 1968 roku nakładem Naszej Księgarni oraz w 1989 roku w serii „Z krasnalem” Krajowej Agencji Wydawniczej. Inne ważne utwory to „Krzak jałowca”, „Cmentarz w lesie” oraz tomiki poezji „Drzewo życia” i „Pył tamtych dróg”.
Za swoją działalność literacką i kulturalną Oleksik otrzymał liczne odznaczenia, w tym Złoty Krzyż Zasługi (1968), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski (1975) oraz papieski medal „Benemerenti” przyznany przez Stolicę Apostolską w 1989 roku. Zmarł 28 sierpnia 1992 roku w Olsztynie.

Zwiedzanie Olsztyna z przewodnikiem to doskonały sposób, aby poznać historię miasta i jego najciekawsze zakątki.
O Czarcie z Tałckiego Bagna, który chciał zostać kowalem
Na Tałckim Bagnie, niedaleko Mikołajek, mieszkała dziwaczna para – czart i czarownica. Nie byli tacy jak z opowieści straszących dzieci – nie palili wiosek, nie rzucali klątw na bydło. Owszem, mieli swoje humory i przywary, ale najczęściej płatali sobie figle jak para przekornych staruszków.
Czarownica warzyła zioła i odprawiała czary, a czart… no cóż, mieszał w tych ziołach, ilekroć odwróciła wzrok. Podmieniał rumianki na pokrzywy, sypał sól zamiast mączki księżycowej, a potem uciekał przed jej gniewem, aż bagniska dudniły od przekleństw. Goniła go, strasząc, że się poskarży w piekle i więcej swojego ukochanego jeziora nie zobaczy. Bo czart nad wszystko kochał Jezioro Tałty. Siadywał wieczorami przy ognisku nad brzegiem, nucił pieśni, żeby przebłagać czarownicę. W głębi duszy wiedział, że źle z nią nie miał – służba była lekka, jedzenia nie brakowało, a świat nad bagnem był w sam raz dla kogoś takiego jak on.
Miał tylko jedno marzenie: chciał zostać… kowalem.
– Kowalem?! – prychnęła czarownica, gdy jej to oznajmił. – Żar, pot, żelazo, poparzenia… Toż to nie dla ciebie!
Ale czart był uparty. A z upartym diabłem nie wygra i najstarsza wiedźma. Zwłaszcza że raz do roku musiała spełniać jedno jego życzenie – tak się kiedyś umówili. A skoro tym razem zapragnął terminować u kowala, nie było rady.
Czarownica odprawiła zaklęcie – czartowi zniknęły kopytka, ogon i różki, a na ich miejsce pojawiła się postać dorodnego młodzieńca. Kazała mu przedstawić się w Mikołajkach jako wysłannik „kumy” i posłała do kowala.
Był dzień targowy. Gwar, śmiechy, targowanie się o ryby i sery – wszystko to ogłuszyło czarta, który przywykł do bagnistej ciszy. W końcu dotarł do chaty kowala. Zapukał. Otworzyła mu kobieta o zmęczonych oczach.
– Kowal śpi – powiedziała – i lepiej go nie budzić. Jak się obudzi w połowie snu, może być gorzej niż jakby go diabeł porwał.
Zaprosiła młodzieńca do kuźni i poczęstowała polewką z ryb. Kuźnia wyglądała na opuszczoną – wszystko w nieładzie, narzędzia zardzewiałe, a miejsce, gdzie podkuwało się konie, zarosło trawą. Kowalowa westchnęła ciężko i podzieliła się swoją historią. Kiedyś jej mąż był najlepszym kowalem w okolicy, ale wszystko się zmieniło od dnia, gdy zrobił łańcuch dla Króla Sielaw – władcy jezior. Król, przykuty do mostu, nie wybacza krzywdy. Choć spętany, wciąż miał w sobie moc diabelską.
– Próbował zerwać łańcuch, ale nie dał rady – powiedziała cicho. – Mówią, że trzeba trzech majstrów, co go przytwierdzili. Nikt ich nie zna, tylko czarownica z Tałckiego Bagna, ale ona… ona nienawidzi Króla Sielaw. Troje jej dzieci utopił w Śniardwach.
W tej chwili dobiegł z izby huk. Kowal się obudził. Zacharczał:
– Gorzałki!
Czart, korzystając z okazji, zaproponował, że sam przyniesie. Po powrocie ośmielił się wyznać, że chciałby zostać jego czeladnikiem. Kowal parsknął śmiechem, ale wziął gorzałkę, nalał obu po kieliszku i powiedział:
– Dobrze. Ale jedno musisz wiedzieć: niczego nie opowiadasz tej swojej kumie. Co się dzieje w kuźni, zostaje w kuźni.
Czart się zgodził, a nocą posprzątał całą kuźnię. Rankiem, gdy kowal to zobaczył, zaniemówił. Od tego dnia znów w Mikołajkach rozlegał się stuk młota, syczenie rozpalonego żelaza i dźwięk kowalskiego śpiewu. Czart uczył się szybko. Słynęli z roboty tak dobrej, że przyjeżdżano po podkowy i okucia z całych Mazur.
Pewnego wieczoru, gdy kowal zasnął, czart został sam i zasnął z głową na kowadle. Obudziła go czarownica, która zjawiła się bez zapowiedzi.
– Pamiętaj, że jesteś czartem! A nie byle czeladnikiem! – zasyczała. – Masz mi donosić wszystko. Wiem, że kowal chce uwolnić Króla Sielaw. Jak czegoś się dowiesz, stawaj o północy nad jeziorem i trzy razy dmuchnij w stronę bagna.
Czart niechętnie przytaknął. Ale prawdę mówiąc, coraz mniej chciał być czartem. W Mikołajkach podobało mu się wszystko – rytm pracy, zapach metalu, spokój jeziora… i jeszcze coś.
Bo oto pewnego dnia kowalowa powiedziała:
– Zostaniesz u nas. Jak nauczysz się fachu, dostaniesz naszą córkę za żonę.
– Macie córkę?! – zapytał zdziwiony czart. – Nigdy jej nie widziałem.
– Widziałeś, tylko nie wiedziałeś, że to ona. Ta kokoszka w komórce – to nasza dziewczyna. Czarownica rzuciła na nią czar piętnaście lat temu.
Czart zaniemówił. Wbiegł za gospodynią do komórki i nakarmił kokoszkę ziarnem. Próbował zaklęć, które pamiętał z Tałckiego Bagna, ale żadne nie działało.
Tej nocy, o północy, poszedł nad jezioro i trzy razy dmuchnął. Czarownica zjawiła się niezwłocznie. Myślała, że przywiódł wieści o kowalu. Ale czart powiedział tylko:
– Pomóż mi odczarować kokoszkę.
Wiedźma westchnęła, spojrzała na swego sługę z uczuciem i rzekła:
– Dobrze. Dam ci trzy ziarna. Daj jedno rano, jedno w południe, jedno wieczorem. I mów zaklęcia, które ci przekażę.
I czart tak uczynił. A gdy trzeciego dnia otworzono drzwi komórki, zamiast kokoszki siedziała na pieńku piegowata dziewczyna z jasnymi oczami. Uśmiechnęła się do czarta, a czart – pierwszy raz od setek lat – poczuł, że ma serce.
Wkrótce wrócił kowal. Gdy zobaczył córkę, zapomniał o wszystkim. O obietnicach dla Króla Sielaw, o majstrach, o łańcuchu. Czart ukrył kowalskie obcęgi. Król Sielaw pozostał przykuty. Czarownica, widząc radość w oczach swego dawnego sługi, zwolniła go ze służby. Sama też opuściła Tałckie Bagno, przeniosła się do Mikołajek i zaczęła niańczyć wnuki.
A w piekle? Tam nikt nie zauważył, że jeden z czartów zniknął. Bo kto by się przejmował diabłem, co chciał zostać człowiekiem?
„Tałckie bagno” to potoczna nazwa dla Jeziora Tałty w Krainie Wielkich Jezior Mazurskich. Jezioro to jest głęboka rynna polodowcowa, wypełniająca część wielkiej rynny lodowcowej, która ciągnie się od Rynu do Rucianego-Nidy. W przeszłości nazywano je również Talter Gewässer, a w średniowieczu Dobegast.
Jezioro Tałty, położone na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich, ma powierzchnię 782 ha, długość 12,5 km i osiąga maksymalną głębokość 50,8 m w rejonie Skorupek. Należy do typu jezior sielawowych – głębokich, przejrzystych, z piaszczystymi brzegami i ubogą roślinnością. Często uznawane jest za całość z Jeziorem Ryńskim, choć formalnie rozciąga się od Mikołajek po Półwysep Mrówki. W okolicach Mikołajek jezioro jest najwęższe.
Jezioro zasilane jest wodami z Jeziora Ryńskiego, Kanału Tałckiego oraz kilkoma mniejszymi dopływami. Łączy się również z jeziorami Jorzec i Miałkie. Litoral, czyli strefa przybrzeżna, zajmuje 14% powierzchni jeziora i oferuje korzystne warunki dla życia wodnego. Obserwuje się jednak postępującą degradację południowej części zbiornika, w rejonie Mikołajek.
Wzdłuż jeziora leżą malownicze wsie, m.in. Tałty na wschodnim brzegu i Stare Sady oraz Jora Wielka na zachodnim. Jezioro Tałty przyciąga również wędkarzy – można tu złowić szczupaka, okonia, leszcza, węgorza i inne gatunki.
Skorzystaj z oferty na oprowadzanie po Olsztynie, aby odkryć miejsca, które często umykają turystom. Chcesz poznać Olsztyn z innej perspektywy? Wybierz Olsztyn z przewodnikiem i daj się zaskoczyć!
